Mydło, żel, płyn, mleczko, pianka, woda micelarna, chusteczka...? - subiektywny ranking produktów do oczyszczania twarzy

2017-05-31
Mydło, żel, płyn, mleczko, pianka, woda micelarna, chusteczka...? - subiektywny ranking produktów do oczyszczania twarzy

Dzisiaj przedstawię krok pierwszy - oczyszczanie.

Do wyboru mamy płyny, mydła, mleczka, żele, pianki, wody micelarne, chusteczki. Każdy znajdzie coś dla siebie, a nie zawsze droższe znaczy lepsze. Pod uwagę trzeba wziąć głównie skład, by zamiast sobie pomóc, nie zaszkodzić. Forma, konsystencja, zapach są kwestią gustu. Dobrze wiedzieć, jaką mamy cerę, to ułatwia wybór.

Mydło w płynie, bądź w kostce. Osobiście wolę te w płynie. Nie rozmięka pod wpływem wody, a pompka ułatwia dozowanie. Zamknięte w buteleczce nie utlenia się, nie dostają się do niego zanieczyszczenia, nie wkładamy do niego rąk. Dlatego wydaje się być bardziej higieniczne w użyciu. Nie mam odwagi używać go do mycia twarzy. A do zmywania makijażu potrzebuję jednak „cięższego sprzętu”. Nie łatwo przecież usunąć tapetę i odłupać tynk… Dlatego stosuję je głównie do mycia rąk.

Obecnie po raz pierwszy używam  Mydła w płynie z cytryną firmy Eco Cosmetics ,95 zł za 300 ml. Jest też dostępna pojemność 500 ml w opakowaniu uzupełniającym za 29,95 zł. Jest to mydło roślinne. Producent poleca stosowanie go do całego ciała. Sprawdza się przy pielęgnacji skóry wrażliwej. Doskonale usuwa zabrudzenia, a przyjemny cytrynowy zapach daje efekt świeżości. Bardzo przydaje się to, gdy przygotowujemy dania z ryby, z dodatkiem czosnku, czy z cebulką. Dlatego trzymam je w kuchni. Nie wysusza skóry, pozostawia ją miękką i gładką.

Może być stosowane przez alergików. Nie zawiera syntetycznych środków barwiących, zapachowych i konserwujących. W jego  składzie nie znajdziemy pochodnych ropy naftowej, PEG, SLS i parabenów. Wszystkie składniki użyte do produkcji są pochodzenia naturalnego z kontrolowanych upraw ekologicznych. Zdziwił mnie trochę fakt, że jest wyraźnie mętne. Uspokoiłam się jednak po uzyskaniu informacji, iż powodem tego jest dodatek naturalnego, nieklarowanego soku z cytryny.      

Żel do mycia twarzy

Żele (płyny) do mycia twarzy to specyfiki, które stosuje się przeważnie z użyciem wody. Niestety woda choć jest mokra, to skórę wysusza. Dlatego powinno się jej unikać przy oczyszczaniu twarzy. Jestem szczęśliwą posiadaczką cery, która całkiem dobrze wodę toleruje. Myślę nawet, że nie toleruje jej braku. Dlatego używając innych preparatów (mleczek, płynów i tym podobnych) na zakończenie oczyszczania po prostu lubię sięgnąć po żel z wodą. Dopiero wtedy czuję się naprawdę czysto, świeżo… (i chciałoby się powiedzieć bezpiecznie – tylko skrzydełek mi brakuje). Mam cerę mieszaną (w zasadzie normalną, a w strefie T tłustą).

Woda w moim mieście jest całkiem przyzwoitej jakości i nawet pić się ją da bez przegotowania, a jedynie po przefiltrowaniu. Uznałam, że jak od wewnątrz nie zaszkodzi, to od zewnątrz tym bardziej.


Od jakiegoś czasu używam Eco Cosmetics hipoalergiczny, łagodny żel do mycia twarzy -125 ml za 27,99 zł. Pomimo tego, że to mała pojemność, jest naprawdę wydajny. Przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry – także alergicznej i skłonnej do podrażnień, ale w szczególności do cery tłustej. Skóra po nim jest gładka i miękka, nie ma uczucia ciągnięcia. Z opisu wynika, że liść winorośli wykazuje działanie nawilżające, liść oliwny pomaga zwalczać bakterie i wirusy, a zielona herbata działa stymulująco na skórę. Jest wolny od jakichkolwiek szkodliwych substancji chemicznych i alergizujących: parabenów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, ftalanów, PEG, konserwantów i innych. Składniki pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych. Jest to kosmetyk wegański i uzyskał certyfikat Ecocert.

 

Płyny do demakijażu oczu

Najogólniej rzecz ujmując mamy płyny do zmywania makijażu normalnego i wodoodpornego. Są one zwykłe i dwufazowe.

Kiedyś nawet używałam je regularnie. Testowałam przeróżne. Z jednych byłam zadowolona mniej, z innych bardziej. Przyznam szczerze, dwufazowych nie lubiłam wcale. Wydawały mi się „na oko” zbyt tłuste. Makijażu wodoodpornego w zasadzie nie robię. Zwykły jakoś się trzyma i nigdy mi nie spłynął  W sytuacjach typu: basen, sport, sauna, romantyczny lub mniej romantyczny spacer w deszczu po prostu się nie maluję. Niech biedna skóra kiedyś odetchnie.

Obecnie płyny do demakijażu oczu zastąpiła mi woda micelarna, możliwe jednak, że jeszcze kiedyś do nich wrócę.

Woda micelarna

Woda micelarna, przez niektóre firmy nazywana płynem micelarnym, to w tej chwili mój niezbędnik. Może być stosowana do demakijażu twarzy i oczu, jednocześnie nawilża i tonizuje. 

Bardzo mi przypadła do gustu, polecona przez koleżankę, która niedawno została mamą, Woda micelarna do mycia skóry atopowej Alphanova Bebe.  To nie jest pomyłka. Wiem, że to kosmetyk dla dzieci i to ze skórą atopową. Koleżanka doczytała się, że preparat może być stosowany do demakijażu przez dorosłych. Przetestowała i okazał się to być strzał w dziesiątkę. Podeszłam do tego z „pewną nieśmiałością”, bo zalecany jest do skóry normalnej i suchej.

Podjęłam ryzyko i kupiłam Wodę micelarną do mycia skóry atopowej Alphanova Bebe opakowanie 200 ml za 29,95 zł. Teraz żałuję, że nie wzięłam dużego opakowania. Wychodzi taniej, bo 500ml kosztuje 38,29zł i na dodatek ma pompkę. Nic jednak straconego, zapewne na jednym opakowaniu się nie skończy… Jest to woda o specjalnym składzie, dzięki któremu nie tylko nawilża skórę, ale również łagodzi podrażnienia i hamuje rozwój szkodliwych bakterii. Zawiera ekstrakt z rumianku i z lilii wodnej. Nie narusza, jak podaje producent, naturalnego płaszcza hydrolipidowego. Ma certyfikat Ecocert. Przeznaczona dla „atopików” nawet najmłodszych, dlatego jest wyjątkowo przyjazna skórze i hipoalergiczna. Nie obawiałam się więc, użyć jej do oczyszczenia twarzy. Rano  bez niespodzianek: oczy nie zaczerwienione, powieki nie zapuchnięte.  Potrafię mieć taką reakcję nie tylko po użyciu preparatu do twarzy, ale nawet po umyciu rąk niesprawdzonym żelem. Dlatego wszelkie nowości testuję przed dniem, w którym mogę sobie pozwolić, na niewychodzenie  z domu…

 

Mleczko

Środki o konsystencji mleczka nie należą do moich ulubionych. Bardziej sprawdzają się przy cerze suchej. Konieczne jest też późniejsze zastosowanie toniku, a ja dla zaoszczędzenia kilku sekund i miejsca w łazience,  zaczynam preferować preparaty typu 2 w 1, 3 w 1. Możliwe też, że to trochę wynika z lenistwa.

Całkiem niedawno dostałam do przetestowania gratisowy zestaw z Urtekram, w którym znajduje się też mleczko. Ta mało znana w Polsce marka, bardzo do mnie przemawia, bo kosmetyki mają wręcz rewelacyjny skład. Jak skończę to, co mam obecnie pootwierane, to z chęcią sprawdzę je na własnej skórze.

Pierwszym z produktów w zestawie jest Urtekram No Perfume Cleansing Lotion Bezzapachowe mleczko oczyszczające – 245 ml w cenie 39,95 zł.W swoim składzie zawiera jedynie substancje naturalne. Nie ma tu parabenów oraz innych syntetycznych konserwantów, SLS, substancji zapachowych czy barwników. Może być stosowany do skóry wrażliwej i alergicznej. Utrzymuje prawidłowe nawilżenie naskórka i wygładza ją (olej ze słodkich migdałów). Ekstrakt z aloesu działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie. Usuwa wypryski nie pozostawiając blizn i działa delikatnie rozjaśniająco. Olej jojoba wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego. Zapobiega też poparzeniom słonecznym. Witamina E jest antyoksydantem,  regeneruje skórę, hamuje procesy jej starzenia wywołane promieniowaniem UV. Skwalan odbudowuje naturalny płaszcz ochronny skóry. Opakowanie jest proste, trochę jakby techniczne. Nadaje się do recyklingu.  Posiada certyfikaty: Ecocert, Asthma-Allergi Denmark, Nordic Ecolabel. Nie mogę się doczekać, kiedy zanurzę w nim paluchy i się wysmaruję… Chociaż trochę będzie to trudne, bo opakowanie z pompką, a mleczko aplikuję wacikiem…

Pianka

Przyznam szczerze, nigdy jeszcze nie stosowałam pianki do mycia twarzy. Nie wiem , czy poradzi sobie z demakijażem. Z opisu wnioskuję, że jest to preparat delikatny. Sprawdzi się rano i w dni bez makijażu. No ale przecież nie mogę myśleć tylko o sobie. Dzieci i mężczyźni też przecież powinni czasem „zmyć twarz”. Kiedyś poszukam, może znajdę jakąś piankę specjalnie do usuwania makijażu. 

Teraz przedstawię  Kivvi Piankę do oczyszczania twarzy Ribes Nigrum Linea cena 31,96zł za 150ml. Kupię ją koleżance, która jest wegetarianką i prawie wojującą ekolożką. Ostatnio jej małżonek skarżył się, że wzięła wiadro i wyrzuciła całą chemię i kosmetyki do śmieci, bo we wszystkim znalazła coś niepokojącego. Uparła się, produkować środki sama, ale na razie nie widzę „huraoptymizmu” z wyników. Jest wrogiem wszystkiego co nienaturalne, więc makijażem się nie hańbi. Preparat w sam raz dla niej. Mam nadzieję, że nie wyląduje na wysypisku, oczywiście po wcześniejszej segregacji. Powiem, że w razie czego niech mi zwróci, ja nie dam się jej zmarnować…

Przeznaczona do oczyszczania szyi i twarzy, przygotowuje je do aplikacji kremu lub serum. Odpowiednia dla wegan i wegetarian. W swoim składzie zawiera wyłącznie naturalne substancje i minerały: ekstrakt z czarnej porzeczki, oliwę z oliwek, ekstrakt z aloesu… Nawilża, odżywia skórę i pozostawia na niej film ochronny. Posiada certyfikat Ecocert.

Chusteczki

Na co dzień chusteczek do oczyszczania twarzy nie używam, bo jak dla mnie to wychodzi trochę za drogo. Jednak na wyjazdach nie potrafię się bez nich obejść. Mam pewność, że nie wyleje mi się nic do kosmetyczki, o co w podróży nie trudno. Trzeba pamiętać o dokładnym zaklejaniu opakowania, aby nie wysychały i uważać aby nie namoczyć klejącej części, bo wtedy słabo trzyma. Moje ulubione to Derma Eco Chusteczki do demakijażu 25 sztuk za 49zł. Skóra po ich użyciu jest czysta, miękka, gładka i odświeżona. Są bezzapachowe, łagodne, organiczne i hipoalergiczne. Między innymi zawierają aloes i naturalne oklejki, które pomagają utrzymać równowagę nawilżenia i odżywienia skóry. Posiadają certyfikaty: Asthma Allergy, Allergy Certified, Ecocert i Nordic Ecolabel. Pozbawione są perfum, parabenów i barwników.

Obecnie nie stosuję tak mocnego makijażu jak kiedyś, ale konieczność wykonywania  solidnego oczyszczania pozostała mi we krwi. Przestrzegam tego, by nigdy nie iść spać umalowana. To sprawdza się jedynie w filmach wenezuelskich i kiepskich serialach. Wybieram preparaty dla alergików, bo oczy mam wyjątkowo wrażliwe. Nie tylko szczypią i łzawią, ale po zastosowaniu niewłaściwych preparatów potrafię wyglądać rano jak po całonocnej imprezie. Zaakceptowałabym to pewnie, gdyby takowa miała miejsce, ale godzić się na tak nieciekawy efekt bez wcześniejszej przyjemności, nie zamierzam.

Pokaż więcej wpisów z Maj 2017
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel